Mikołajki po słoweńsku

W moim rodzinnym domu Mikołaj zostawiał prezenty pod poduszką.
Jakiś drobiazg i trochę słodyczy. Szczerze mówiąc dosyć szybko zorientowałam się, że to wszystko farsa, bo prawdziwy Mikołaj przecież nie może być TAKI CHUDZIUTKI (jak ten, który raz przyszedł osobiście obdarować mnie niebieskim pluszakiem-pieskiem), ani TAK ŚMIERDZĄCY PIWEM (jak ten z przedszkola), a ten z BRODĄ Z WATY był już całkowitym fiaskiem (znowu przedszkole)! Fajnie było jednak udawać, że w niego wierzę:)

Wszyscy wiedzą, że w Stanach Zjednoczonych Mikołaj (chodząca reklama Coca-Coli) wchodzi przez komin, zjada ciacho, wypija mleko i zostawia prezenty w wielkich skarpetkach. 

A jak jest w Slo?

Po pierwsze- tutaj każdy ma coś "dla siebie". Katolicy- Miklavža, czyli Mikołaja, zagorzali komuniści- Dedka Mraza, Dziadka Mroza (1.1.). Jest jeszcze Božiček (wyglądający jak amerykański Mikołaj odpowiednik naszej "Gwiazdki/Gwiazdora"), który zostawia upominki pod choinką 24.12. Niektórzy mają wszystkich trzech "Dobrych Panów". No, ok... skoncentrujmy się na Mikołaju. Jeszcze raz! MIKOŁAJ TO NIE "GWIAZDOR"!!! Więc czerwony płaszcz odpada. Zamiast tego ma złotą biskupią szatę! Zgodnie ze słoweńskim zwyczajem odwiedza dzieci 5 grudnia wieczorem, albo 6 rano, a prezenty zostawia w butach. Podobnie jak w Polsce niegrzeczne dzieciaki dostają rózgę! Nie może się także obejść bez mandarynek i Mikołaja z czekolady. 

Ok, to tyle teorii, a jak to wygląda w praktyce?

 Czekaj, czekaj mała... to moja zabawka!








2 comments:

  1. o jakie rózgi wielkie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W Polsce też jest Dziadek Mrozek pozostałość po komunie :D

    OdpowiedzUsuń